Jak ważna jest selekcja na każdym etapie inwestowania?

Jak ważna jest selekcja na każdym etapie inwestowania?

Jeżeli miałbym wskazać na kluczowe słowo przy inwestowaniu, to wybrałbym prawdopodobnie hasło „selekcja”.

To krótkie słowo oznacza zresztą nie jedną czynność, lecz całą ich sekwencję. Innymi słowy, selekcja to cały rozbudowany proces wyboru spośród obfitego zestawu instrumentów, produktów i narzędzi inwestycyjnych dostępnych na naszym rynku.

Zacząć rzecz jasna wypada najpierw od decyzji najbardziej generalnych:

Na jakim rynku, na jakim rodzaju aktywów warto się aktualnie skoncentrować?

Klasyczny dylemat – akcje, czy obligacje, tyle, że uwzględniający rzecz jasna o wiele szerszą gamę możliwości. Posiłkować się tutaj należy przede wszystkim zjawiskiem cykliczności na poszczególnych rynkach. Tak, jak cykl pór roku w przyrodzie, podobnie mamy do czynienia z sekwencją hossa-bessa na rynku akcji, obligacji i surowców. Analiza historyczna wskazuje, że występują tu bardzo wyraźne prawidłowości, które każdy inwestor może i powinien wykorzystywać. Jedną z takich prawidłowości jest powtarzająca się korelacja pomiędzy poszczególnymi rynkami. Polega ona na tym, że hossa i bessa nie zaczynają się i nie kończą nigdy w tym samym czasie dla wymienionych tu głównych rodzajów aktywów. Prawie zawsze najpierw zaczynają się (i kończą) dla obligacji, następnie dla akcji i na koniec dla surowców.

Selekcja powinna się zatem rozpoczynać od rzutu oka do inwestycyjnego „kalendarza” i zorientowania się, jaką “porę roku” mamy dla poszczególnych rynków. Rozsądnie byłoby wybrać ten rynek, na którym zaczyna się właśnie wiosna, czyli mamy hossę w jej wstępnej fazie. Im bardziej wstępnej, tym oczywiście lepiej. Wiadomo wprawdzie, że wymiana opon na letnie na początku marca może się okazać nieco przedwczesna (za to nie ma jeszcze kolejek). A prognozy pogodowe (czytaj: prognozy analityków) bywają jak wiadomo zawodne. Nie zmienia to jednak faktu, że jazda na zimowych oponach w lipcu ma niewiele sensu.

Następnym krokiem przy selekcji będzie wybór sektorów na poszczególnych rynkach, a potem konkretnych papierów w ramach wyselekcjonowanych sektorów. W wypadku spółek, których akcje lub obligacje chcielibyśmy zakupić, można również stwierdzić, że różne branże bardzo różnie są postrzegane na rozmaitych etapach cyklu gospodarczego. Przykładem może tu być sektor energetyczny, który w ostatnich latach aż do niedawna pozostawał w zdecydowanej niełasce u inwestorów. Przyczyną tego były niekorzystne (dla wytwórców, nie dla użytkowników) tendencje na rynku cen energii, a także perspektywa znaczących inwestycji stojąca przed spółkami z branży. Obawy związane z tymi czynnikami okazały się jednak, jak to często na giełdzie bywa, wyraźnie przesadzone. W rezultacie w ostatnich miesiącach indeks WIG-Energia zachowuje się zdecydowanie lepiej, niż cały rynek i ma szansę w najbliższym czasie kontynuować tę tendencję.

Wielu skądinąd skutecznych zarządzających uważa jednak selekcję sektorową za zbędną lub wręcz szkodliwą i przechodzi od razu do selekcji konkretnych spółek. Kieruje się przy tym zasadą, że wolą mieć świetną spółkę z kiepskiej branży, niż kiepską ze świetnej branży. Trudno się nie zgodzić z tak sformułowanym zastrzeżeniem. Najbezpieczniejszy wniosek brzmi tak, że kluczowym etapem jest właśnie wybór konkretnej spółki i konkretnego papieru, a poprzednie etapy selekcji mają tylko charakter wstępny, choć ostrzegałbym jednak przed ich lekceważeniem.

To oczywiste, że na każdym etapie selekcji warto sięgnąć po wsparcie merytoryczne w obszarze, na którym nasza wiedza i doświadczenie są niewystarczające. Tu również pojawia konieczność selekcji wiarygodnego partnera. Takim właśnie partnerem jesteśmy i zamierzamy nim nadal dla Państwa być.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.